Przed wejściem chętka


Witryna sklepowa i szyldy zasłaniające niemal każdy skrawek elewacji – czy tak wygląda pałac? A przecież patrzymy właśnie na Pałac Pod Krzysztofory przy Rynku Głównym 35. Jednak pod koniec XIX wieku gmach, w którym gościli niegdyś królowie, był już tylko zwykłą czynszową kamienicą z lokalami do wynajęcia. Na drugim piętrze budynku, nie ujętym na fotografii, mieścił się więc skład fortepianów Bronisławy Gabryjelskiej, siostry prof. Henryka Jordana i matki Zdzisława, melomana, filozofa i oryginała, który przejął później prowadzenie firmy. Piętro niżej znajdowała się reprezentacyjna kawiarnia urządzona na wzór wiedeński w 1874 roku przez Stanisława Rehmana, który wcześniej prowadził restaurację w Ogrodzie Strzeleckim. Rok później kawiarnię odwiedził Bolesław Prus i w „Kartkach z podróży” (felietonach publikowanych w „Kurierze Warszawskim”) zamieścił taki jej opis: „Warszawa sześć razy ludniejsza nie posiada takiego lokalu. Ośm sal balowych stanowi jego terytorium. W jednej są bilardy, w innych cała spiżarnia dzienników, tudzież stoliki, przy których ludzie grają w szachy, a nawet w… karty!”.

Kawiarnię około 1890 roku odkupił od Rehmana Wojciech Janikowski, stąd na szyldzie lokalu widnieją dwa nazwiska. Nowy właściciel posiadał też letnią kawiarnię w neoklasycznym pawilonie na Plantach, na tyłach kościoła św. Krzyża. Podawano tam sławne lody i kawę mrożoną z rurkami z andruta. Zaś na parterze Krzysztoforów, po prawej stronie od wejścia wynajmował lokal Antoni Hawełka.

Fotografia czarno-biała. Na pierwszym planie grupy ludzi, głównie mężczyzn. W tle witryna i wejście do sklepu, powyżej szyld kawiarni
Wejście do sklepu Antoniego Hawełki przy Rynku Głównym 35. Fot. Amalia Krieger, przed 1913, ze zbiorów MK
[Fotografia czarno-biała. Na pierwszym planie grupy ludzi, głównie mężczyzn. W tle witryna i wejście do sklepu, powyżej szyld kawiarni]

Antoni Hawełka urodził się w 1840 roku w Kętach (pow. Biała), gdzie dwa lata wcześniej jego ojciec Jan objął posadę kasjera miejskiego. Praktykę handlową odbył w mieście rodzinnym, a później w Przemyślu i Krakowie. I tu właśnie, gdy zdobył środki finansowe, otworzył w 1876 roku własny sklep korzenny „Pod Palmą” w Rynku Głównym w Czerwonej Kamienicy (obecnie nr 46). W 1881 roku przeniósł się do Krzysztoforów, gdzie na cele handlowe wynajmował osiem izb z kuchnią na parterze i 12 pokoi z dwiema kuchniami na drugim piętrze. Tutaj zamieszkał on sam, jego wspólnik Franciszek Macharski, a także pomocnicy i praktykanci handlowi oraz kucharki, służące i kilku parobków (razem 33 osoby wg spisu ludności z 1890 roku). Władysław Krygowski w książce „W moim Krakowie nad wczorajszą Wisłą” tak wspominał sklep „Pod Palmą”: „Czegóż to u Hawełki nie było! Szampany, rumy, araki, esencje ponczowe, wódki, likiery, piwo angielskie i bawarskie oraz porter, herbata rosyjska, chińska i cejlońska, słynna Rangalla Ceylon Tea, kakao, owoce kandyzowane, winogrona, pasztety, galantyny z kapłonów, kawiory astrachańskie, raki, śledzie pocztowe „matiasy”, sardynki (jasne, że francuskie), pstrągi, trufle, ananasy, szparagi, szampiony, karczochy, kwiczoły, homary, ostrygi i łososie (…)”. W reklamach Hawełka podawał jeszcze, że w miesiącach zimowych można nabyć świeże ostrygi, homary, ryby morskie, stawowe i rzeczne, łososia świeżego i wędzonego oraz zwierzynę i dziczyznę. Niektóre z tych towarów możemy zobaczyć na wystawie, zaś u wejścia do sklepu (jak wspominał Krygowski) wisiała dziczyzna, dziki, sarny, zające i bażanty. Na tyłach sklepu prowadził Hawełka lokale do śniadań w separatkach z osobnymi wejściami. Pod koniec XIX wieku w Krakowie zaczęły funkcjonować przy sklepach kolonialnych, delikatesowych, nabiałowych i masarniach „lokale śniadankowe” lub „handelki śniadankowe”. Choć w nazwie mowa o śniadaniu, to czynne one były od śniadania do północy. Najczęściej jadano tam na stojąco, w pokoiku na zapleczu, z wejściem w sieni. Można było zjeść szybko oraz wypić markowe piwo, wino lub mocniejsze alkohole. Lokal Antoniego Hawełki słynął z „piramidalnych”, wielowarstwowych kanapek „obłożonych bryndzą z papryką, łososiem, kawiorem i serem szwajcarskim i w ciasnym pierwotnie pomieszczeniu w Krzysztoforach zaledwie mógł obsłużyć tłoczących się gości (…). Stoły u niego pokrywane były szarym papierem, a subiekci zwijali się jak w ukropie. Co chwilę rozlegał się okrzyk: jeszcze bomba! po czym pojawiało się w ogromnym kuflu kipiące piwo z krakowskiego baru Johna, okocimskie lub pilźnieńskie, gdyż miejscowi obywatele oraz gniotący się wraz z nimi austriaccy oficerowie ciągnęli więcej do piwa niż do wódki” – wspominał Mieczysław Smolarski. W separatce „U Hawełki” gościli profesorowie Uniwersytetu Jagiellońskiego, bywał tu także Henryk Sienkiewicz, gdy odwiedzał Kraków.

Fotografia czarno-biała. Witryna sklepu w drewnianej obudowie, z wejściem, w którym zawieszona zwierzyna. Na pierwszym planie grupa osób ujętych częściowo.
Wejście do sklepu Antoniego Hawełki przy Rynku Głównym 35 – fragment. Fot. Amalia Krieger, przed 1913, ze zbiorów MK
[Fotografia czarno-biała. Witryna sklepu w drewnianej obudowie, z wejściem, w którym zawieszona zwierzyna. Na pierwszym planie grupa osób ujętych częściowo.]

Przed wejściem do lokalu Hawełki został uwieczniony jeden z posługaczy, którzy nazywani byli ekspresami. Stoi on pod drzewem z lewej strony w charakterystycznej czapce z daszkiem. Stowarzyszenie Posługaczy Publicznych działało w Krakowie od 1886 roku. Według statutu Stowarzyszenia zostać ekspresem mógł tylko ktoś: „umiejący język krajowy i rozumiejący mowę niemiecką. Musi mieć poświadczenie policji, że jest moralny, trzeźwy i charakteru nieposzlakowanego, przy tem mieć powierzchowność zgrabną i nieodrażającą, zachowanie się skromne i uprzejme. Musi być zdrów i do pracy zdolny”. Ubiór posługacza składał się z bluzy niebieskiej drelichowej z czerwonym kołnierzem oraz czerwonej czapki rogatywki z numerem posługacza i napisem „Stowarzyszenie Posługaczy”. Posługacze zajmowali się wszelaką pomocą, oferując usługi w branży: transportowej, kurierskiej i dozorującej. Często za ich pośrednictwem zakochani przekazywali sobie dyskretnie listy, bileciki i kwiaty, stąd kolejna bardziej romantyczna nazwa – „pocztylioni miłości”. Posługacze mieli wyznaczone 10 miejsc stałych dyżurów: na Rynku Głównym: przed Hotelem Drezdeńskim, przed Krzysztoforami, na rogu Szewskiej, przed kościołem św. Wojciecha, na placu Dominikańskim, na dworcu kolejowym, przed Pocztą Główną, na Stradomiu, na placu Matejki przed Hotelem Lwowskim oraz przy wylocie ulicy Szewskiej i Karmelickiej.

Konstanty Krumłowski, autor wodewilów wykorzystujących folklor miejski, uwiecznił krakowskich posłańców w „Białych fartuszkach, czyli dziwnych przygodach pokojówki”:

     Znalezienie mam uprzejme

     I wszystkiego się podejmę,

     I załatwię wszystko sam,

     Bo się wszędzie śmiało pcham!

     Czytam sobie, panie święty,

     „Kuryjerka” za trzy centy,

     Palę „cienkie” za cent dwa

     Lub cygarko, gdy kto da.

     Polecam się łasce pańskiej.

     Taksa niżej własnych cen.

     Stoję w Rynku, róg Szczepańskiej,

     Mam na czapce numer ten.

     Gdy masz jakieś interesa,

     To się udaj do ekspresa

     I dyskrecję jego kup.

     Będzie milczał jak ten grób.

     Ekspres! Co tam grają jutro?

     Ekspres! Do lombardu futro!

     Ekspres! Do dorożki wsadź!

     Ten chce hulać, tamten spać.

     Interesa nieustanne:

     Ten psa zgubił, tamten pannę –

     Tego uśpij, tego zbudź!

     Tego zawieź – tego zrzuć!

Fotografia czarno-biała. Fragment. Mężczyzna zwrócony z prawo, w kurtce i czapce z daszkiem, za nim stoi trzech innych.
Posługacz na Rynku Głównym. Fot. Amalia Krieger, przed 1913, ze zbiorów MK
[Fotografia czarno-biała. Fragment. Mężczyzna zwrócony z prawo, w kurtce i czapce z daszkiem, za nim stoi trzech innych]

Antoni Hawełka zmarł w 1894 licząc zaledwie 54 lata. Swój znakomicie prosperujący interes przekazał najstarszemu subiektowi i wspólnikowi Franciszkowi Aleksandrowi Macharskiemu (1852-1934).

W styczniu 1912 roku Pałac pod Krzysztofory został wykupiony przez spółkę budowlaną, która planowała wyburzyć gmach i postawić na jego miejscu nowoczesny dom handlowy. Choć niemal natychmiast rozpoczęła się walka o ocalenie pałacu, to lokatorzy, którzy dostali wymówienia, zaczęli się wyprowadzać. Wojciech Janikowski postanowił całkowicie zamknąć kawiarnię i w 1913 roku ogłosił wyprzedaż jej wyposażenia. Macharski, który już wcześniej zakupił Pałac Spiski (Rynek Główny 34), po przeprowadzeniu adaptacji części pomieszczeń parteru przeniósł tam sklep delikatesowy „Pod Palmą”, a obok otworzył restaurację. Obszerna sala restauracyjna znajdująca się na parterze została zaprojektowana przez Ludwika Wojtyczkę i Kazimierza Wyczyńskiego. Salę na piętrze zwaną Tetmajerowską ozdobił fryz wykonany przez Włodzimierza Tetmajera, przedstawiający sceny z „Pana Twardowskiego” Adama Mickiewicza. Czynna do późnych godzin nocnych restauracja przyciągała aktorów i widzów teatrów. Gościła artystów, dziennikarzy, pisarzy. W Sali Tetmajerowskiej w okresie międzywojennym wystawiano „Kukiełki u Hawełki”. Były to satyryczne szopki, do których teksty pisali Magdalena Samozwaniec i Artur Maria Swinarski oraz Irena Szczepańska i Zbigniew Grotowski. Zygmunt Leśnodorski wspominał: „Przez scenkę w Sali Tetmajerowskiej defilował cały Kraków i wszystkie jego specjalności od prezydenta Kaplickiego do rektora Szyszko-Bohusza”.

Franciszek Macharski przekazał z kolei firmę swemu bratankowi i dotychczasowemu współpracownikowi Leopoldowi Macharskiemu.

Fotografia czarno-biała. Wnętrze wsparte na dwóch kolumnach. Z prawej przy stolikach siedzą goście, z lewej bufet w kształcie podkowy. W głębi stoi obsługa.
Wnętrze restauracji „Hawełka”. Fot. Agencja Fotograficzna „Światowid”, 1931, ze zbiorów MK
[Fotografia czarno-biała. Wnętrze wsparte na dwóch kolumnach. Z prawej przy stolikach siedzą goście, z lewej bufet w kształcie podkowy. W głębi stoi obsługa.]
[Fotografia czarno-biała. Widok z góry na przechodniów i zaparkowane samochody. W tle dwie trzypiętrowe kamienice, w centrum markiza z napisem: A. Hawełka.]
Widok na fragment Rynku Głównego z Pałacem Spiskim i Pałacem Pod Krzysztofory. Fot. Stanisław Kolowca, lata 20/30. XX w., ze zbiorów MK
[Fotografia czarno-biała. Widok z góry na przechodniów i zaparkowane samochody. W tle dwie trzypiętrowe kamienice, w centrum markiza z napisem: A. Hawełka.]
Procesja Bożego Ciała na Rynku Głównym przed Pałacem Spiskim. Fot. Marian Plebańczyk, 1934, ze zbiorów MK
[Fotografia czarno-biała. Grupa ludzi biorących udział w procesji. W tle fragment udekorowanej fasady z wejściem do sklepu i restauracji „Hawełka”]

Po drugiej wojnie światowej firma została upaństwowiona. Korzenny sklep „Pod Palmą” zmienił się w „Delikatesy”. Restaurację przejęła Spółdzielnia Przetwórczo-Handlowa „Przełom”, a w 1950 roku Krakowskie Zakłady Gastronomiczne. Od 1991 roku pozostaje w rękach spółdzielni „Hawełka”. Firma przetrwała wszystkie zawieruchy dziejowe i działa do dzisiaj, każdy więc może sprawdzić znany rym poety i satyryka Jana Sztaudyngera: „Przed wejściem chętka, po wyjściu mgiełka, oto jest Kraków, oto Hawełka”.

Fotografia czarno-biała. Wieczorny widok na zaśnieżoną płytę Rynku Głównego z zaparkowanymi samochodami. W tle dwie trzypiętrowe kamienice, w centrum z neonami w przyziemiu
Widok na fragment Rynku Głównego z Pałacem Spiskim. Fot. Henryk Hermanowicz, lata 60. XX w., ze zbiorów MK
[Fotografia czarno-biała. Wieczorny widok na zaśnieżoną płytę Rynku Głównego z zaparkowanymi samochodami. W tle dwie trzypiętrowe kamienice, w centrum z neonami w przyziemiu]
Share This