Słoń a sprawa polska


12 sierpnia to Światowy Dzień Słonia, a jego obchody zostały zapoczątkowane w 2012 roku. Ustanowiono go, by zwrócić uwagę na sytuację słoni azjatyckich i afrykańskich, których populacja zmniejsza się drastycznie z każdym rokiem.

W Polsce ten największy lądowy ssak na Ziemi zamieszkiwał w plejstocenie. Oczywiście chodzi tu o wymarłych przedstawicieli słoniowatych. Należał do nich mamut i Palaeoloxodon antiquus, nazywany niekiedy słoniem leśnym. Był on znacznie większy od dzisiejszych słoni, o bardzo dużych i prostych ciosach. Ponieważ jednak faktu tego nie pamiętają nawet najstarsi Polacy, w późniejszych wiekach słoń stał się w Lechistanie zwierzęciem egzotycznym i pewnie dla tego trafił do powiedzenia „słoń a sprawa polska”. Doszukiwanie się elementów polskości w najdrobniejszych przejawach rzeczywistości było tak znane, że nawet laureatka nagrody Nobla Maria Skłodowska-Curie podczas spotkania Międzynarodowego Komitetu Współpracy Intelektualnej Ligi Narodów w 1921 opowiedziała dowcip o konkursie literackim na temat słonia, w którym wzięli udział przedstawiciele trzech nacji. Anglik przygotował pracę: „Moje doświadczenia w polowaniu na słonie w Afryce Południowej”, Francuz esej na temat: „Seksualne i erotyczne życie słoni”, a Polak opracowanie: „Słoń a Polska Niezależność Narodowa”.

Godło domu „Pod Elefanty” na ul. Grodzkiej 38. Fot. Natan Krieger, ok. 1895, ze zbiorów Muzeum Krakowa
[Fotografia czarno-biała. Fragment elewacji kamienicy z płaskorzeźbionym słoniem]

W Krakowie słonie pojawiły się najpierw na elewacjach kamienic. Jednego z nich uwiecznił Natan Krieger, a zdjęcie znalazło się w pracy „Godła domów krakowskich” Adolfa Sternschussa. Słoń ten zdobi do dzisiaj fasadę kamienicy Pod Elefanty przy ul. Grodzkiej 38. To zabytkowa kamienica, zlokalizowana na rogu ulic: Grodzkiej i Poselskiej, a niegdyś w tym miejscu znajdowały się dwa gotyckie domy oraz kościół św. Piotra. W XIX w. powstał jeden budynek z dwoma przeniesionymi godłami: słoniem i nosorożcem. Ich wygląd wskazuje, że najwyraźniej są to gatunki azjatyckie, słoń ma niewielkie uszy, typowe dla słoni indyjskich, a nosorożec charakterystyczne fałdy skóry, o chropowatej fakturze.

Godło kamienicy „Pod Elefanty” na ul. Grodzkiej 38. Fot. Leszek Jesionkowski, 07.1997, ze zbiorów Muzeum Krakowa
[Fotografia kolorowa. Fragment elewacji kamienicy z płaskorzeźbionym słoniem]

W literaturze słonie towarzyszą nam już od dzieciństwa. Takie jak ciekawskie słoniątko, które wybrało się nad rzekę Limpopo by dowiedzieć się co krokodyle jedzą na obiad, z bajki Rudyarda Kiplinga wyjaśniającej skąd słonie mają trąby. Czy nasz rodzimy Słoń Trąbalski Juliana Tuwima, który miał wszystko słoniowe – oprócz pamięci i nie pomagały nawet supły wiązane na trąbie. Był też słoń Jana Brzechwy o imieniu Bombi, który miał trąbę, lecz na niej nie trąbił. Zaś Zbigniew Herbert znał słonia, który zakochał się w kolibrze. Ludwik Jerzy Kern w książeczce „Proszę słonia” opowiedział o przyjaźni chłopca imieniem Pinio i porcelanowego słonia Dominika, a u Henryka Sienkiewicza w powieści „W pustyni i w puszczy” dwójka dzieci, Staś i Nell uratowała słonia Kinga. I wreszcie w humorystycznym opowiadaniu Sławomira Mrożka odwiedzamy pewien prowincjonalny ogród zoologiczny, którego ambitny dyrektor podstawia gumowego, dmuchanego słonia zamiast prawdziwego zwierzęcia, a to dla oszczędności – czyli dla dobra państwa.

W polskich ogrodach zoologicznych słonie zamieszkują od wielu lat i należą do tych gatunków zwierząt, które cieszą się największą popularnością wśród zwiedzających. Wiele z tych inteligentnych i pełnych charakteru zwierząt przeszło do historii, jak słoń Theodor pierwszy słoń, jaki w ogóle pojawił się we Wrocławiu (1873), warszawska Tuzinka, dwunasty z rzędu słoń urodzony w niewoli, odkąd zaczęły powstawać ogrody zoologiczne, a jak dotąd jedyny urodzony w Polsce (1937), słonica Gina, która dała nogę z zoo w Chorzowie czy imienniczki Kinga poznańska i Kinga krakowska, ulubienice publiczności, pierwsza dość kapryśna, druga figlarna.

Słonica Kinga z krakowskiego ZOO. Fot. Józef Lewicki, lata 60. XX w., ze zbiorów Muzeum Krakowa
[Fotografia czarno-biała. Słoń z opiekunem w ogrodzie zoologicznym]

1 Comment

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This