Skrzydlaci władcy świata


Lotnik — skrzydlaty władca świata bez granic

ze śmierci drwi i w twarz się życiu głośno śmieje,

drogę do nieba skraca, przestrzeń ma za nic,

smutki mu z czoła pęd zwieje.

Autorką zacytowanych słów „Marszu lotników” była młoda polonistka i wielka entuzjastka lotnictwa Aleksandra Zasuszanka (po mężu Dobrowolska). Przypominamy dzisiaj jej słowa, bo właśnie 28 sierpnia obchodzimy Święto Lotnictwa Polskiego. Jest to wspólne święto lotnictwa wojskowego i cywilnego, lotników, personelu naziemnego i wszystkich osób związanych z branżą lotniczą. Święto Lotnictwa Polskiego jest obchodzone od 1919 roku, choć datę dzienną zmieniano kilkakrotnie. W 1993 roku przyjęto datę 28 sierpnia upamiętniającą zwycięstwo porucznika Franciszka Żwirki i inżyniera Stanisława Wigury w Międzynarodowych Zawodach Samolotów Turystycznych Challenge 1932 w Berlinie. Obaj piloci zginęli dwa tygodnie później (11 września) w katastrofie lotniczej pod Cierlickiem koło Cieszyna, w drodze do Pragi. Miejsce katastrofy zwane Żwirkowiskiem zostało otoczone staranną opieką mieszkańców. Początkowo ustawiono tu brzozowy krzyż ze śmigłem i pozostawiono zakonserwowane pnie świerków, o które rozbił się samolot. Utworzono także symboliczne mogiły lotników (ich ciała pochowane zostały w Alei Zasłużonych na warszawskich Powązkach). W roku 1935 wybudowano małe mauzoleum i bramę z napisem „Żwirki i Wigury start do wieczności”. Po zajęciu Czechosłowacji przez Niemców w grudniu 1940 roku rozebrano mauzoleum i zniszczono cały teren. Po wojnie miejsce to odnowiono, a w 1950 roku ustawiono pomnik.

Symboliczna mogiła i mauzoleum na tzw. Żwirkowisku w Cierlicku – w miejscu katastrofy lotniczej, w której zginęli lotnicy Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura. Fot. Marian Plebańczyk, 10.10.1938, ze zbiorów Muzeum Krakowa
[Fotografia czarno-biała. Dwie kobiety przy brzozowym krzyż ze śmigłem, w głębi mauzoleum]

Wydaje się, że Kriegerowie nie mogli mieć nic wspólnego z lotnictwem, wszak jego era rozpoczęła się w grudniu 1903 roku, kiedy to bracia Wright dokonali pierwszego lotu maszyną cięższą od powietrza. W Krakowie marzenia o lataniu spełniali dwaj utalentowani mechanicy, bracia Wincenty i Rudolf Schindlerowie, którzy w 1909 roku zajęli się opracowaniem projektu aeroplanu Aquila. Rok później zaprezentowali Aquilę publicznie na lotnisku Wiener-Neustadt przed cesarzem Franciszkiem Józefem.

Samolot Aquila na lotnisku w Wiener-Neustadt w czasie pokazu przed cesarzem Franciszkiem Józefem. Fot. nieznany, 18.08.1910, ze zbiorów Muzeum Krakowa
[Fotografia czarno-biała. W centrum samolot, z lewej konstruktorzy i cesarz ze świtą]

Krakowskie lotnisko powstało w Rakowicach w 1912 roku, niedługo przed wybuchem I wojny światowej, w której wzięły udział samoloty. Początek wojennej ofensywy na froncie wschodnim nie był pomyślny dla armii austro-węgierskiej, już na przełomie listopada i grudnia 1914 roku wojska rosyjskie stanęły pod murami twierdzy Kraków. Sytuacja była bardzo poważna, zmusiła nawet dobrego wojaka Szwejka do zgłoszenia się na ochotnika do wojska, bo jak komentował: „Z Austrią klapa. U góry włażą nam już do Krakowa, a na dole pchają się do Węgier”. Nad miastem pojawiły się aeroplany nieprzyjaciela, a jeden z nich, jak głosi miejska anegdota, zrzucił bombę, w wyniku czego zniszczeniu uległ…skład muszli klozetowych! Choć specjalna komisja wojskowa przeprowadziła śledztwo, nie wiadomo, czy wybuch był skutkiem lotniczego ataku. Głównym zadaniem ówczesnych pilotów i obserwatorów była żmudna i niebezpieczna obserwacja oraz przewóz meldunków, rozkazów i poczty. Codzienna służba lotników to samotne loty i fotografowanie pozycji nieprzyjaciela pod gradem kul. I właśnie jednego z takich pilotów sfotografowała Amalia Krieger, która w czasie wojny wykonała w swym atelier szereg portretów żołnierzy z różnych formacji.

Portret pilota. Fot. Amalia Krieger, ok. 1915, ze zbiorów Muzeum Krakowa
[Fotografia czarno-biała. Mężczyzna w mundurze stojący obok stolika z rośliną w doniczce]

Amalia jest także autorką portretu innego pilota, choć w chwili fotografowania pozujący jeszcze nie wiedział kim zostanie. Zdjęcie przedstawia Wojciecha Wojtygę, prawnuka Ignacego Kriegera i wnuka jego najmłodszej córki Józefy z Kriegerów Baumowej. Fotografia ukazuje urodzonego w 1922 roku malca ubranego zgodnie z ówczesną modą w białą sukieneczkę i obciętego na pazia.

Portret Wojtusia Wojtygi. Fot. Amalia Krieger, ok. 1924, ze zbiorów Muzeum Krakowa
[Fotografia czarno-biała. Chłopczyk w jasnej sukieneczce siedzący na krześle z dzwonkiem w ręce]

Wojtuś był synem Stanisławy Baumówny i Adama Wojtygi. Jego tata pochodził z Krakowa, tu zaciągnął się do Legionów. Po ukończeniu kursów lotniczych rozpoczął służbę w lotnictwie, był dowódcą eskadry, a następnie dywizjonu szkolnego. Później pracował w Ministerstwie Spraw Wojskowych – Departamencie Aeronautyki. Należał do współorganizatorów wielu krajowych imprez lotniczych, a jako przedstawiciel Aeroklubu RP reprezentował go w Polsce i poza nią. Między innymi został oddelegowany do Berlina, gdzie współpracował w organizowaniu Challenge’u w 1932 i był kierownikiem reprezentacji narodowej. W czasie II wojny światowej służył w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie. Jego syn także został lotnikiem i brał udział w bitwie o Anglię. Obaj piloci spoczywają na cmentarzu wojskowym przy ul. Prandoty w Krakowie.

Nagrobek pilotów Adama i Wojciecha Wojtygów. Fot. nieznany, przed 1976, ze zbiorów Muzeum Krakowa
[Fotografia czarno-biała. Fragment kamiennego nagrobka z epitafiami]

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Share This