W rytmie walca


Pewnego dnia na ulicy Starowiślnej powstał niecodzienny portret.  Choć w tle widzimy stylowy Pałac Pugetów, to nie on przykuwa naszą uwagę. Główny bohater zajmuje większą część kadru. Prezentuje się niezwykle dumnie i połyskuje miejscami smolistą czernią. Ten elegancki jegomość to parowy walec drogowy, który w 1886 przybył do Krakowa by walcować i ugniatać krakowskie ulice zgodnie z nowoczesnymi zasadami budowy dróg.

Walec parowy na ul. Starowiślnej, autor fot. Ignacy Krieger, ok. 1886; wł. MK
[Fotografia czarno-biała. Ulica Starowiślna. Walec drogowy podczas walcowania drogi. Obok maszyny kilku mężczyzn.]

Za sprowadzenie do Krakowa nowoczesnego sprzętu odpowiedzialna była Fabryka Zieleniewskiego, która otrzymała na ten cel od Rady Miejskiej 5 685 zł. Walec drogowy parowy o ciężarze 10 000 kilogramów zakupiony został w Rochester w tamtejszej fabryce Avelling et Porter. Ta angielska firma była w tym czasie u szczytu swojego rozwoju, stając się liderem i największym producentem walców drogowych na świecie. Maszyny jej produkcji były eksportowane do wielu krajów Europy, a także Indii czy Stanów Zjednoczonych. 

Oznaczenie fabryczne na kole (fragm. fotografii), autor fot. Ignacy Krieger, ok. 1886; wł. MK
[Fotografia czarno-biała. Detal na kole walca z nazwą angielskiego producenta maszyny]

Krakowski walec w pierwszym roku swojej działalności wywalcował 500 000 metrów szos. Ta techniczna nowinka, od momentu pojawienia się w mieście, była specjalnie traktowana. Na terenach zajmowanych przez Zakład Oczyszczania Miasta, przy ul. Dajwór 28, zdecydowano się postawić specjalną szopę, która miała służyć jako miejsce garażowania i serwisowania walca. Operatorem miejskiego walca został Hieronim Thoman , dotychczas pracujący jako maszynista w rzeźni miejskiej. To najpewniej on pozuje dumnie za kierownicą walca. Wraz z nim podczas walcowania pracował palacz oraz jeden dróżnik, który zajmował się dostarczaniem wody potrzebnej do kotła. Specjalna instrukcja dotycząca obsługi walca, wydana w 1889 roku rzez Urząd Gminy, dokładnie precyzowała sposób obchodzenia się ze sprzętem. Poza standardem polegającym na walcowaniu wskazanych dróg, każdego roku maszynista powinien walec rozebrać na jesieni i złożyć na wiosnę. Do pomocy przy obsłudze walca otrzymał on palacza, a na czas walcowania dodatkowo jednego dróżnika, który powinien dostarczać potrzebną do kotła wodę.

Maszynista walca (fragm. fotografii), autor fot. Ignacy Krieger, ok. 1886; wł. MK
[Fotografia czarno-biała. Maszynista za kierownicą walca parowego. Zbliżenie]

Drogami przechodzimy lub przejeżdżamy codziennie. Są proste, kręte, polne czy wyboiste. Warto czasem pozwolić myślom zatopić się w asfalcie i pomyśleć nad tym jak i kiedy powstawały oraz dlaczego wyglądają tak, a nie inaczej. Każda droga to precyzyjnie ułożona kombinacja wielu elementów, które dopiero idealnie dopasowane stają się doskonałą całością. Sposobów konstrukcji dróg było wiele. Pierwsze drogi bite powstały na ziemiach polskich pod koniec XVIII wieku w Galicji, na terenach zaboru austriackiego. Johann Gross projektując je uwzględniał ukształtowanie i rodzaj gruntów, przez jakie mają przebiegać. Pierwsze drogi bite w Królestwie Polskim powstały na początku XIX wieku. Wówczas Franciszek Christiani rozpoczął budowę sieci traktów wykorzystując metodę szkockiego inż. Johna Loudona McAdama. Przy budowie dróg zalecał on aby były uniesione nad ziemią dla dobrego drenażu i pokryte najpierw dużymi skałami, następnie mniejszymi kamieniami, a dodatkowo cała masa powinna być okalana drobnym żwirem lub żużlem. McAdam zwracał uwagę, że gruba warstwa kamieni kładziona do tej pory pod tłuczeń jest zbędna, jeżeli podłoże zabezpieczy się odpowiednio przed działaniem wody.

Droga to nie tylko asfalt i kamienie, ale też cała sfera tu i teraz – rzeczy, ludzi, sytuacji, które dzieją się z jej udziałem. Jak pięknie skonstatował islandzki poeta Óskar Árni Óskarsson: „Wszystkie drogi przechowują podróże, wszystkie porty wyjścia w rejs i powroty, wszystkie ścieżki ukryte pragnienia…”

Share This