Ludzie w obiektywie (2)


Jednym z najcenniejszych dzieł sztuki średniowiecznej na terenie Polski jest niewątpliwie ołtarz Wita Stwosza z kościoła Mariackiego. W 1939 roku, kiedy widmo zbliżającej się wojny stawało się coraz bardziej realne, postanowiono uchronić cenne dzieło sztuki przed skutkami nadchodzących działań zbrojnych. Elementy ołtarza zdemontowano, wyjęto najważniejsze rzeźby i ukryto w Krakowie i Sandomierzu. Po wkroczeniu do Krakowa Niemcy rozpoczęli intensywne poszukiwania ołtarza, przeprowadzając szeroko zakrojone przesłuchania zatrzymanych w tej sprawie. Ponieważ ogromne paki z figurami, złożone w kruchcie sandomierskiego kościoła katedralnego, uniemożliwiały ich skuteczne ukrycie, abp Adam Sapieha podjął trudną decyzję. Chcąc uchronić aresztowanych zdradził miejsce przechowywania figur, mając przy tym nadzieję na ich powrót do kościoła Mariackiego. Tak się jednak nie stało, rzeźby zostały wywiezione i dopiero w 1946 roku wróciły do Krakowa. Niemal natychmiast rozpoczęto konserwację ołtarza w Państwowej Pracowni Konserwacji Zabytków Malarstwa na Wawelu. Miała ona na celu rozpoznanie i naprawę zniszczeń powstałych po zagrabieniu tego dzieła sztuki przez Niemców. W 1950 roku ołtarz był gotowy do montażu, jednak władze komunistyczne zablokowały jego powrót do kościoła Mariackiego. Przez kolejne lata eksponowany był na Wawelu. Zwrot ołtarza nastąpił dopiero w 1957 roku.

Dla Henryka Hermanowicza, który od niedawna był mieszkańcem Krakowa, możliwość obejrzenia z bliska i sfotografowania elementów ołtarza oraz pracujących konserwatorów była nie lada gratką.  

  

Konserwacja ołtarza mariackiego, w centrum lwowski rzeźbiarz Fryderyk Toth, fot. Henryk Hermanowicz, 1946-1949; wł. MK
[Fotografia czarno-biała. Wnętrze pracowni konserwatorskiej, na kilku stołach rozłożone fragmenty ołtarza, nad blacie leżą różne narzędzia. W tle regały wypełnione fragmentami ornamentów z ołtarza.]
Konserwacja ołtarza mariackiego, fot. Henryk Hermanowicz, 1946-1949; wł. MK
[Fotografia czarno-biała. Wnętrze pracowni konserwatorskiej. Na pierwszym planie głowa Apostoła z centralnej sceny Zaśnięcia Marii, za nim duża drewniana skrzynia. Dalej po lewej konserwatorka przy pracy, zaś po prawej oparte o skrzynię figury ze sceny Pokłonu Trzech Króli. W tle regał wypełniony fragmentami ornamentów z ołtarza.]

Wraz z konserwacją ołtarza rozpoczęto także konserwację matejkowskiej polichromii w kościele Mariackim. Zbadano jej stan zachowania i ustalono, że niepokojące zniszczenia powstały na skutek użycia nietrwałej techniki, w  warunkach jakie panowały we wnętrzu kościoła. Klejowe spoiwo zaatakowane przez drobnoustroje, straciło moc wiążącą barwniki, które ledwie trzymały się  podłoża. Dodatkowo całość pokryta była grubą warstwą kurzu i pajęczyny.


Konserwacja polichromii w kościele Mariackim, fot. Henryk Hermanowicz, 1946; wł. MK
[Fotografia czarno-biała. Ujęcie wykonane od dołu, przedstawia trzech mężczyzn pracujących przy konserwacji polichromii sklepienia w prezbiterium kościoła Mariackiego. Pierwszy z lewej siedzi, dwaj pozostali stoją na rusztowaniu. Nad nimi zwornik z monogramem imienia Maryi pod koroną.]
 

Henryk Hermanowicz niejednokrotnie uwieczniał ludzi przy pracy. Częściowo wiązało się to z nową władzą, która pragnęła pochwalić się osiągnięciami w zakresie uprzemysłowienia kraju. Fotograf otrzymywał więc zamówienia na wykonanie zdjęć różnych hut i fabryk oraz pracujących w nich robotników. Najchętniej fotografował jednak nie olbrzymie hale pełne maszyn i ludzi lecz pojedynczych pracowników na ich stanowiskach.

Jeszcze chętniej, w czasie swych wypraw z aparatem, Hermanowicz fotografował ludzi przy pracy na roli lub w gospodarstwie. Oracze i żniwiarze, pasterze i świniarki, ogrodnicy i sadownicy, tkaczki i praczki to tylko niektórzy ludzie przy pracy, których możemy znaleźć na jego zdjęciach.

W miejskim pejzażu Hermanowicz również portretował ludzi przy pracy. Dostrzegał i tych dobrze widocznych organizujących i kontrolujących życie w mieście i tych mniej zauważanych schowanych w swoich zakładach lub pracujących na wysokości. 

Dla Hermanowicza – pejzażysty ludzie najczęściej jednak stanowili jeden z elementów krajobrazu. Mieszkańcy miast spieszący do swych zajęć, turyści na wycieczkach, pasażerowie oczekujący na transport, ludzie tłumnie biorący udział w rozmaitych imprezach, dorośli i dzieci – wszyscy oni dodają życia fotografiom. W odróżnieniu bowiem od Ignacego Kriegera Hermanowicz, dzięki rozwojowi techniki fotograficznej, nie musiał obawiać się rozmazanych smug w miejscu poruszających się przechodniów.

Na innych zdjęciach Hermanowicza występują zaś tylko pojedyncze sylwetki ludzi, ujętych z daleka, jakby przypadkowych. Wydaje się jednak, że fotograf czekał, by ktoś pojawił się w kadrze, a kiedy nikt nie nadchodził wykorzystywał jako modeli kogoś z rodziny. Te samotne osoby czasami podkreślają pustkę, czasami wielkość budynków lub przestrzeni, a czasami ocieplają ujęcie.

Czasami te samotne sylwetki portretował Hermanowicz w chwili zapatrzenia, przyglądania się czemuś, kontemplacji. Takie postacie ujmował jednak od tyłu, stąd nie bardzo wiadomo jakie uczucia wzbudzał w nich oglądany obiekt.

Innym motywem lubianym przez Hermanowicza i często uwiecznianym na fotografiach była rozmowa. Dwoje ludzi młodych lub starych, kobiet i mężczyzn uchwyconych w różnych miejscach w chwili rozmowy, wymiany informacji lub ploteczek.

Żywiołem Henryka Hermanowicza była fotografia krajobrazowa. Pozostawił nam jednak także wiele portretów, zdjęć zbiorowych, dokumentował i miasto i jego mieszkańców w życiu codziennym i odświętnym. Jego reporterskie oko operatora filmowego często zauważało i uwieczniało scenki rodzajowe, zabawne momenty czy piękne, ciekawe kadry. Wdzięcznym tematem zawsze były dzieci i te bawiące się w miejscach do tego przeznaczonych i te znajdujące je sobie samodzielnie. Dzięki fotografiom Hermanowicza możemy dzisiaj z nostalgią oglądać dawne wagi miejskie, saturatory z wodą sodową czy budki telefoniczne. Możemy uśmiechnąć się z rozrzewnieniem nad ludowymi zabawami czy przemijającymi modami. Zdjęcia Hermanowicza ukazują nam Kraków z jego budowlami niezmienny od lat, a jednocześnie wciąż się zmieniający dzięki naszym poczynaniom.

Share This