Wanny w trzech klasach


Na jednej z klisz Ignacego Kriegera uwieczniona została niezwykła ceglana budowla przypominająca fort lub zamczysko. Wbrew pozorom gmach sfotografowany w 2. połowie lat 60. XIX w. i wyglądający jak średniowieczny zabytek był stosunkowo nowy, powstał bowiem w latach 1858-1862. Wybudowano go według projektu Filipa Pokutyńskiego w modnym ówcześnie stylu neogotyckim. Powstał on dla ziemianina, bankiera i przemysłowca Antoniego Marfiewicza, który był właścicielem Jadowników, kilku posesji w Krakowie oraz browaru na Słotwinie w Brzesku. W latach 1866-1875 pełnił funkcję miejskiego radnego. W ciężkich dla Krakowa czasach po wielkim pożarze miasta, w warunkach głębokiego kryzysu ekonomicznego Marfiewicz jako jeden z pierwszych zaczął budować i remontować domy. Postawił też dla siebie i swojej żony Eufrozyny z Boguszów pałacyk, którego projekt zamówił również u Pokutyńskiego. Budynek ów w typie późnoromantycznej willi podmiejskiej utrzymanej w konwencji włoskiego renesansu stanął za neogotyckimi Nowymi Łazienkami Parowymi na narożnej parceli u zbiegu ulic Dunajewskiego i Garbarskiej. Jednak ówcześnie podawany adres to ulica Podwale, bowiem tak od dawna nazywano drogę biegnącą wokół miejskich obwarowań. Swoją obecną nazwę otrzymała dopiero po śmierci w 1907 roku Juliana Dunajewskiego, wybitnego ekonomisty i zasłużonego ministra skarbu, którego rezydencja znajdowała się przy tej właśnie ulicy.

Nowe Łazienki Parowe i pałacyk Marfiewiczów – widok od wylotu ul. Krowoderskiej. Fot. Ignacy Krieger, po 1865; wł. Muzeum Krakowa
[Fotografia czarno-biała. Na pierwszym planie droga, z prawej ogrodzony ogród, z lewej Planty, w głębi gmach Łazienek i pałacyk]

Wiek XIX to epoka higienicznych wynalazków, rozwój wodociągów i kanalizacji w miastach, a także coraz wyższej świadomość higienicznej. Jednak nawet w 2. połowie XIX wieku dbałość o higienę osobistą pozostawała rzadkością w wielu grupach społecznych. O ile z reguły myto twarz i ręce, to nogi już góra raz czy dwa w miesiącu, a włosów zasadniczo nie myto wcale. Chociaż w połowie XIX stulecia następowała zmiana przyzwyczajeń higienicznych i nie było już żadnych wątpliwości co do tego, że higiena służy zdrowiu, to jednak gorzej było z odpowiedzią na pytanie, jak często kąpać się i co myć. Dość długo wierzono, że kąpiel osłabia i że można się od niej pochorować. Jeszcze w 1898 roku Przewodnik Zdrowia zalecał „zmywania w łóżku”, czyli po prostu pocieranie się mokrym ręcznikiem. W wydanej w 1912 roku książce pod tytułem Kobieta lekarką domową Anna Fischer-Duckelmann przestrzegała „przeto codzienne używania wody nie są nam wcale potrzebne, a osobom skłonnym do nerwowości nawet szkodliwe”. Większość z poradników zalecała jednak jak najczęstsze korzystanie z wody. Problem brudu, niechlujstwa i higieny zaczęto też poruszać na łamach polskich czasopism, gazet i książek popularnonaukowych. Niestety łazienki najczęściej pozostawały w zasięgu bogaczy, w zamożniejszych domach w sypialni umieszczano umywalnie, składające się z miednicy osadzonej na drewnianym stoliku i dzbanka na wodę. Według źródeł, w 1902 roku w Krakowie, jedna łazienka przypadała na 389 mieszkańców, czyli na około 70 rodzin! Tak więc dla zachowania higieny niezbędna stawała się publiczna łaźnia.

Nic więc dziwnego, że przedsiębiorczy Antoni Marfiewicz wystawił imponujący trójkondygnacyjny gmach na planie trapezu z charakterystyczną narożną basztą zwieńczoną czterema wieżyczkami z krenelażem i w nim umieścił Nowe Łazienki Miejskie. W owych łazienkach do dyspozycji klientów były „wanny w III klasach, od 35 do 70 centów z bielizną i mydłem, w abonamencie taniej.” Niestety przedsięwzięcie nie cieszyło się taką popularnością na jaką liczył Marfiewicz. Może w grę wchodziły nawyki, może krakowianie woleli korzystać z domowych sposobów czyli z drewnianych balii, które służyły również jako miejsce do prania. Wodę do kąpieli podgrzewano w garnkach, a następnie członkowie rodziny myli się w tej samej wodzie jeden po drugim. Uważano też, że chodzenie do łaźni nie przystoi przyzwoitej kobiecie. Mogły sobie na to pozwolić jedynie panie lekkich obyczajów, aktorki czy tancerki. Mniejsza od spodziewanej popularność łazienek spowodowała, że w latach 70. Marfiewicz, podjął decyzję o przebudowie górnych partii budynku przeznaczając je na cele hotelarskie. Od tej pory łaźnie znajdowały się w przyziemiu a apartamenty na górnych kondygnacjach. Nowy hotel nazwany „Krakowskim” tak się reklamował: „z pięknym widokiem i świeżem powietrzem, wewnątrz czystość i szybka usługa. Pokoje wygodnie i gustownie umeblowane. Restauracja. Zakład kąpielowy. Powozy do wynajęcia każdego czasu.”  

Nowe Łazienki Parowe i pałacyk Marfiewiczów. Fot. Ignacy Krieger, po 1865; wł. Muzeum Krakowa
[Fotografia czarno-biała. Na pierwszym planie trawnik na Plantach, w głębi gmach Łazienek i pałacyk]

Choć hotel Krakowski nie cieszył się taką popularnością jak hotele Saski, Pollera, Drezdeński czy Pod Różą to jednak i tu przebywali znani i cenieni goście. W październiku 1879 roku to właśnie tutaj zatrzymał się przybysz z Rzymu, malarz Henryk Siemiradzki. Przyjechał on do Krakowa, jak i 11 tysięcy innych gości, na jubileusz 50-lecia pracy pisarskiej Józefa Ignacego Kraszewskiego. Obchody trwały kilka dni, a jubilat brał udział w uroczystościach w katedrze wawelskiej i kościele Mariackim, odebrał doktoraty honorowe uniwersytetów w Krakowie i we Lwowie, przyjmował delegacje, dary, gratulacje. Pod wpływem tych wydarzeń Siemiradzki „na pożytek krajowi” ofiarował dla przyszłych zbiorów Muzeum w Sukiennicach swój obraz Pochodnie Nerona, a za jego przykładem blisko 40 innych polskich artystów również zadeklarowało przekazanie swoich dzieł. Na wieść o tym wydarzeniu, wieczorem, spontanicznie uformowany pochód z pochodniami udał się pod hotel Krakowski by podziękować Siemiradzkiemu. Malarz wyszedł na balkon, a wraz z nim, niosąc kandelabry do oświetlenia mówcy, Teodozy Rola-Piekarski i rozrzewniona Helena Modrzejewska. Siemiradzki przemówił do zebranych: „Dziękując za niezasłużony zaszczyt, muszę wam oświadczyć, że to co zrobiłem, stało się pod natchnieniem tego ducha, którym ożywiał wszystkich jubileusz Kraszewskiego. Dla tego zgodzicie się wszyscy ze serca waszego, abyśmy i tę owacyę odnieśli do naszego patryarchy. Wzywam was przeto, abyście ze mną do niego się udali.” Po tej oracji zszedł na ulicę i ruszył na czele pochodu do hotelu Drezdeńskiego, w którym zatrzymał się Kraszewski. Niestety fotografa przy tym nie było, nie sprzyjała temu wieczorowa pora, jak i spontaniczność całego zdarzenia. Jednak ten ważny dla dziejów hotelu Krakowskiego epizod uwiecznił na rysunku Michał Andriolli.

Korowód z pochodniami na cześć Henryka Siemiradzkiego 6 października 1879. Rys. Michał Elwiro Andriolli, 1879; wł. Muzeum Krakowa
[Fotografia czarno-biała. Tłum ludzi z pochodniami stojących przed gmachem hotelu, na balkonie którego trzy osoby]

Antoni Marfiewicz zmarł w 1887 roku w wieku 77 lat. We wspomnieniu pośmiertnym zmieszczonym w Kalendarzu Krakowskim na rok 1889 można przeczytać jego bardzo ciekawą charakterystykę: „Znanym był powszechnie z gotowości oddawania kosztownych nieraz przysług i szczodrej ofiarności na cele publiczne i dobroczynne. Człowiek pracy i dorobku, był dowodem, że w społeczeństwie naszem można zdobyć fortunę, działając zawsze z wielką prawością i składając grosz dla nieszczęśliwych.” Po śmierci właściciela hotel przechodził z rąk do rąk, jednak nigdy nie przeszedł remontu. W dodatku wraz z upowszechnieniem dostępu do wody, dzięki budowie wodociągów, łazienki powoli tracą klientelę. Aby ratować podupadające przedsiębiorstwo, chwytano się różnych sposobów. Między innymi w latach 20. XX w. w wielkim basenie łazienek organizowano w miesiącach zimowych chrzty Badaczy Pisma Świętego (Świadkowie Jehowy). Brak uregulowania prawa wyznaniowego w okresie międzywojennym oraz zarzucanie Badaczom Pisma Świętego, iż ich działalność jest finansowana przez środowiska amerykańskich Żydów względnie masonów, a także sprzyjanie komunizmowi sprawiło, że ich spotkania często kończyły się aresztowaniami. Tak też zdarzyło się w grudniu 1921 roku. Na skutek donosu na teren basenu wkroczyła policja, przerywając uroczystość chrztu.

Hotel Krakowski od strony ul. Dunajewskiego. Fot. nieznany, ok. 1923; wł. Muzeum Krakowa
[Fotografia czarno-biała. Na pierwszym planie konne wozy na jezdni, w głębi gmach hotelu]

W 1930 roku doszło do likwidacji hotelu. Ostatni właściciel dr Marian Lisowiecki nadal utrzymywał łaźnię miejską, ale pokoje przekształcił w biura pod wynajem. Wreszcie nie remontowany obiekt bliski ruiny, przejął ostatecznie, w maju 1937 roku, Bank Rolny i zdecydował o jego rozbiórce i postawieniu nowego obiektu w stylu modernistycznym wedle założeń Wacława Krzyżanowskiego. Budowę przerwał jednak wkrótce wybuch wojny. Decyzją władz okupacyjnych miał wrócić tu hotel, ale ze względu na kosztowne prace adaptacyjne – prace po raz wtóry przerwano. Bank wraz z częścią mieszkalną ukończono dopiero w roku 1953.

Dawny hotel Krakowski na rogu ulic Dunajewskiego i Garbarskiej. Fot. Agencja Fotograficzna „Światowid”, 1933, wł. Muzeum Krakowa
[Fotografia czarno-biała. Ceglany budynek z drewnianym wykuszem na wysokości pierwszego piętra, na chodniku sylwetki przechodniów]
Share This